18
Mar

Wywiad z Lula Pink – „Nie pochodzi ani z Wenus, ani z Marsa. To zrodzona z erotycznych marzeń i fantazji superbohaterka.” – Wywiad

Czym jest Lula Pink? A może kim?

Zacznijmy od pierwszej części pytania. Czym jest Lula Pink?

Lula Pink Sex Boutique & Blog – jak sama nazwa wskazuje – jest sklepem, ale także przestrzenią, w której promujemy pozytywne podejście do ciała oraz seksu. Przestrzeń, w której podejmujemy walkę z patriarchatem, dyskryminacją i wykluczeniem. Jest małym biznesem tworzonym przez dwie przyjaciółki, otwarte na nowe doświadczenia, które zdecydowanie lubią się zabawić, jednocześnie chcąc choć odrobinę zmienić świat.

Kim jest?

Lula Pink nie pochodzi ani z Wenus, ani z Marsa. To zrodzona z erotycznych marzeń i fantazji superbohaterka. Lula to ja, Ty i wszystkie osoby, które wspólnie chcą odkrywać świat seksualności i ciała, zarówno z tej najbardziej intymnej, osobistej perspektywy, jak i kulturowej oraz społecznej. Nasza kosmitka stara się trzymać rękę na pulsie – śledzi nowości z branży erogadżetów, wyłapuje zmysłowe sceny w filmach, serialach, literaturze oraz muzyce. Ogląda feministyczne porno, ale także czyta podręczniki do edukacji seksualnej.

Najbardziej jednak kocha rozmawiać z ludźmi – o czym? Oczywiście o seksie… Taką możliwość stwarza nam przede wszystkim bezpieczna przestrzeń facebookowej grupy Rozmowy z Lulą P.

Jak powstał pomysł na Lulę?

Postanowiłam stworzyć naszego bloga, a w dalszej kolejności butik, ponieważ tego typu działalność pozwala mi połączyć dwie rzeczy, które kocham: hedonizm i aktywizm. Inspiracją była dla mnie bezkonkurencyjna Zoë Ligon @thongria (wszystkie linki do kont podane na dole) i jej sekspozytywny Spectrum Butique.

Dzięki niej zrozumiałam, że o seksie, własnych doświadczeniach – nie zawsze łatwych – można mówić głośno, z przymrużeniem oka, bez wulgarności, ale też bez patosu i nadmiernej powagi. Drugim, niezwykle istotnym bodźcem były Czarne Protesty. W czasach „panowania” PiSu, pierwszy raz w życiu nie czułam się dobrze we własnym kraju, do tego stopnia, że odczuwałam fizyczny dyskomfort, obezwładniający ciężar, którego mogłam wyzbyć się wyłącznie przez działanie. Wtedy właśnie wraz z Agatą – drugą połówką Luli- postanowiłyśmy zbudować przedsiębiorstwo, w którym zaangażowanie społeczne i działalność charytatywna będą szły w parze z dbałością o satysfakcję przede wszystkim kobiet, jak i sympatyzujących z feminizmem oraz ideami LGBTQiA mężczyzn. W tym roku udało nam się wesprzeć Manifę Warszawską, teraz szykujemy się do działań na rzecz Marszów Równości.

Co jest Twoją myślą przewodnią na Instagramie?

Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na prowadzony przeze mnie Instagram. Blog czy grupa na Facebooku to świetne przestrzenie do tego, żeby się wygadać. Podzielić swoimi przemyśleniami, światopoglądem, jednak Instagram to zupełnie inna bajka– mogę śmiało powiedzieć, że jest to moje ulubione medium. Łączy w sobie wszystko co najlepsze – obraz, treść i kontakt ze społecznością. Estetyka zawsze odgrywała w moim życiu ważną rolę, interesuję się designem oraz modą. Za pośrednictwem profilu na Instagramie, mogę przekazywać bliskie mi treści, ubierając je w piękną szatę graficzną. Muszę w tym miejscu podkreślić, że instagramowe konto nie istniałoby bez pomocy mojej ukochanej graficzki i artystki Rozalii Paszkiewicz @rozi.roszpunka, która nadała ton profilowi i nauczyła mnie korzystać z narzędzi w sposób zorganizowany, tworząc tym samym bardzo spójny obraz i przekaz. Internet daje poczucie wspólnoty, pozwala wierzyć w to, że osób myślących podobnie – niegodzących się na kreowane przez mainstream wzorce – jest mnóstwo. Tworzymy taką wirtualną rodzinę freaków i odmieńców – piszę to oczywiście w jak najbardziej pozytywnym sensie. Uwielbiam różnorodność, staram się dostrzegać w drobnych słabostkach siłę. W czasach ponowoczesności uniwersalny kanon piękna nie ma racji bytu. I dobrze. Dziewczyny Hitchcocka są super, ale czy którejś z nas czegokolwiek brakuje? Nie sądzę! Moje hasło to: Kochaj się bezwstydnie – ot taka mała gra językowa, nawołująca do samoafirmacji, ale także otwartości na doświadczenia seksualne.

Dlaczego wybrałaś taki temat?

Poniekąd odpowiedziałam na to pytanie już wcześniej – moje dwie pasje to hedonistyczne uciechy i aktywizm społeczny. Od dłuższego czasu mam mocne przeświadczenie, że seks, miłość i akceptacja samej/go siebie są głównymi tematami, przewijającym się w niemalże każdej rozmowie ze znajomymi. Tak jak w innych dziedzinach życia radzimy sobie jako tako, to w kwestii intymności wciąż pojawiają się różnego typu rozterki. Złamane serca czy choćby stereotypowe traktowanie ról płciowych potrafią wytrącić najbardziej racjonalnie myślące osoby z równowagi. Zastanawiałam się dlaczego. Teraz mam okazję zastanawiać się w szerszym gronie. To dla mnie całkowita nowość – głośne nazywanie swoich potrzeb, obaw, lęków. Myślę, że jest to taka zbiorowa terapia i jednocześnie wzajemna edukacja, dająca siłę do osiągnięcia celu, jakim jest akceptacja siebie, swoich popędów i czerpania przyjemności z własnej seksualności. Po prostu normalizacja zjawisk, które przez długi czas były tabuizowane.

Jakie jest Twoje podejście do seksualności?

Powiedziałabym za Woodym Allenem „whatever works” – chociaż w przypadku tego pana rozumienie tej maksymy poszło jednak nieco za daleko, prawda? Staram się podchodzić do relacji międzyludzkich z otwartą głową i sercem. Wśród moich przyjaciół jest bardzo wiele osób nieheteronormatywnych, którzy nauczyli mnie nie tyle tolerancji, ale przede wszystkim akceptacji i miłości do różnorodnych form związków czy po prostu międzyludzkich relacji. Paradoksalnie wśród osób, które w naszym społeczeństwie wciąż muszą walczyć o szacunek i równe prawa, odnalazłam wartości, których jako młoda kózka szukałam chociażby w kościele. Obecnie definiuję się jako ateistka, dlatego kościół nie przez pomyłkę piszę małą literą.

Czy zawsze miałaś takie podejście, czy może jakieś sytuacje w życiu to spowodowały?

Achh – jest to zdecydowanie najtrudniejsze pytanie, które padło w naszej rozmowie. Swoją seksualność, odwagę do jej wyrażania budowałam przez lata. Można jednak powiedzieć, że żyłam w pewnego rodzaju bańce mydlanej, stworzonej przez może troszkę nadopiekuńczych, ale zawsze wspierających rodziców, wyluzowanego starszego brata i lewicujące środowisko uniwersyteckie. Wykładowcy, koledzy, koleżanki wyposażyli mnie w wielkie pokłady siły i pewności siebie. Zdarzały się sytuacje, w których ktoś mnie nazwał „szmatą”, słyszałam nie raz, że mogłabym schudnąć czy zapuścić włosy, bo wyglądam jak facet. Mając jednak u boku
super ludzi nie mogło mnie to obejść. Trudno nazwać jednak tę drogę sielanką. Eksperymenty z używkami, przygodnym seksem kończyły się różnie. Każdy z nas miał wzloty i upadki. U mnie przejawiało się to zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi o charakterze bulimicznym. Jednak zaraz po studiach udało mi się stworzyć bardzo dojrzały i cudowny związek z moim najlepszym przyjacielem, którego miłość i wsparcie doprowadziło mnie do miejsca, w którym stałam się świadomą kobietą, dumną ze swojego wyglądu, a także znającą swoje granice i preferencje seksualne. Był to związek przepełniony namiętnością, pasją, ale także wolnością. Bez wahania mogę powiedzieć, że totalnie straciłam dla niego głowę.

Nasz mir został nagle przerwany ostrym cięciem w momencie, w którym mój partner zachorował na raka żołądka. Po czterech latach związku, nasze życie zaczęło ograniczać się do wizyt w szpitalach, sprawiania pozorów przed rodziną i znajomymi. Choroba wyniszczyła nie tylko ciało mojego partnera, ale także nas. Każdy znikający kilogram wywoływał strach, a we mnie pogardę do samej siebie. Zastanawiałam się nad tym, jak głupie były moje narzekania na figurę. W jego oczach natomiast widziałam ból. Moje ciało – może niedoskonałe – było świadectwem zdrowia, natomiast jego piękna, smukła sylwetka przybliżała go coraz bardziej do śmierci. Zaczęliśmy się od siebie oddalać. Moment, w którym uświadomiliśmy sobie, jak głęboko tkwi w nas społeczna, kulturowa presja, jak zmiana wyglądu, która przecież nie ma najmniejszego znaczenia w obliczu walki jaką toczymy było przerażające. Odbudowanie bliskości, znalezienie nowych sposobów na jej wyrażanie trwało długo, zbyt długo. Wtedy pojawiły się także moje pierwsze teksty spisywane do szuflady, następnie korespondencja mailowa z przyjaciółką, aż w końcu zapadła decyzja o założeniu bloga, którego głównym tematem będzie intymność, seks, gadżety erotyczne, które także odegrały ważną rolę w naszym ponownym zbliżeniu.

21 marca mija pierwsza rocznica śmierci mojego partnera. Uwielbiał pierwszy dzień wiosny, wtedy wszystko budzi się do życia a słońce rozbudza endorfiny i daje siłę – siłę do działania.

Jakie są 3 słowa, które opisują Twoje działania w sieci?

Pozwolę sobie przetoczyć hasła z naszej misji, chociaż są to aż 4 słowa, jednak każde z nich równie ważne!

W co wierzymy?

Wierzymy w Samoafirmację. Osoby akceptujące siebie, świadome swojej seksualności są bardziej pewne siebie, łatwiej jest im szczerze rozmawiać o swoich potrzebach, a także stawiać granice – powiedzieć „nie” w sytuacjach niewygodnych, czy wyjść z toksycznej relacji.

Wierzymy w Queer. Nasze tożsamości i preferencje seksualne są tak różne, jak różne są nasze gusta kulinarne ;). Wierzymy w swobodną ekspresję seksualną i samostanowienie o niej. Jeśli zastanawiasz się „czy jestem normalny/normalna?”. Przestań. Jesteś. Akceptujemy Cię i wspieramy, dopóki Twoje zachowania seksualne są bezpieczne i świadome.

Wierzymy w Feminizm. Nawet jeśli nie lubisz tego słowa, to mamy nadzieję, że sklep wolny od heteronomatywnego dyktatu, stereotypowych ról płciowych, seksistowskich, mizoginistycznych opakowań itd. przypadnie Ci do gustu. Uznajmy, że wobec orgazmu wszyscy jesteśmy równi. Możemy bez względu na płeć czerpać radość ze swojej cielesności.

Wierzymy w Seks. Eros napędza nas do życia, działania, kreatywności. Seks jest bezinteresowną, twórczą, zmysłową, równie cielesną co duchową siłą, która wymyka się codzienności, rutynie, nudzie. Wystarczy impuls, szept, dotyk, żebyśmy poczuli się szczęśliwi. Seks to rozkosz, a rozkosz to nadmiar, który pozwala na poszerzanie horyzontów, przekraczanie granic. Czy taką siłę można zamknąć w szafie?

Sklep: https://lulapink.pl
Blog:
https://blog.lulapink.pl
FB:
https://www.facebook.com/LulaPinkOfficial/
Instagram: @lulapink.pl