08
Kwi

Zaburzenia Odżywiania – „Chciałam mieć tzw. “thigh gap” między nogami i patyki zamiast nóg” – Wywiad

Czym są zaburzenia odżywiania?

Jesz nienormalnie. Na chłopski rozum. Nie zjadasz 5 zbilansowanych posiłków co 3 godziny, tylko np. 500 kcal dziennie (przerażająco mało jak teraz na to patrzę!). 

Z czym dokładnie Ty miałaś problem? Jak wyglądały u Ciebie? 

Pamiętam, że wytrzymałam jeden dzień głodówki. Leżałam cały dzień w łóżku, nie mogłam spać z głodu i o 4 nad ranem obudziłam mamę, żeby zrobiła mi kanapkę. Moje jedzenie przypominało sinusoidę. Raz potrafiłam na dzień jeść malutko – jabłko, wafla ryżowego, jakąś mini owsiankę – żeby później, na inny dzień objeść się drożdżówką i pizzą. Czułam się z tym okropnie.  

Stosowałam kiedyś normalne diety, ale nie wierzyłam w ich skuteczność. Chciałam jak najszybciej schudnąć jak najwięcej kilogramów. Katowałam się psychicznie i fizycznie. Był nawet moment, gdzie karałam się cieleśnie za to, że zjadłam za dużo kalorii na dzień. Do dzisiaj mam blizny.

Prowadziłam bloga na Tumblr i byłam aktywna na Ask.fm. Znalazłam tam inne osoby z takimi samymi problemami jak ja. Wzajemnie się motywowałyśmy do chudnięcia, dzieliłyśmy się zdjęciami innych wychudzonych osób. Wysłuchiwałyśmy nawzajem swoich problemów. Niekiedy wyzywałyśmy za zjedzenie za dużo kalorii.

Od kiedy to trwało i dlaczego się zaczęło? Jaki był twój powód?  

Sama nawet nie pamiętam kiedy się zaczęło. Wydaje mi się, że jeszcze podstawówka, około 13 lat. Nienawidziłam swoich “grubych” ud, chciałam mieć tzw. “thigh gap” między nogami i patyki zamiast nóg. Chciałam mieć najbardziej płaski brzuch jaki uda mi się wyrzeźbić – żeby widzieć żebra i kości biodrowe. 

Chorowałam też na depresję. Wydaje mi się, że ma miało to u mnie pewne powiązanie z zaburzeniami odżywiania. Myślę, że ten temat jest okazją na osobny wywiad.

Co czułaś kiedy wiedziałaś, że to, co robisz jest złe dla Twojego organizmu?  

Doświadczyłam tego na własnej skórze. Nie miałam miesiączki 1,5 roku (Półtorej! Rozumiecie?!). Szczerze, przestałam wierzyć, że wróci mi okres i będę mogła mieć kiedyś dzieci. Byłam załamana. Wystraszona, że mogę przez zaburzenia popaść w inne choroby np. anemię. Widziałam, jak moje włosy z dnia na dzień tracą witalność i blask. Coraz więcej ich wypadało. Moje paznokcie były łamliwe, nie malowałam ich, bo wyglądałyby tragicznie.

Chciałaś to przerwać?  

I tak i nie. Z jednej strony byłam zmęczona, osłabiona, bez miesiączki. Chciałam normalnie jeść, jak zwyczajna nastolatka. Z drugiej jednak marzyłam, żeby ważyć o wiele mniej, wyglądać kościotrupo-podobnie. W małym stopniu lubiłam to, mimo, że było wykańczające. To była dosłownie sinusoida odżywiania. 

Wspierali cię w tym rodzice? Jak?  

Rodzice o tym nie wiedzieli. Wszystko da się ukryć. Jedzenie oddać koleżance, kłamać, że się jadło obiad, że źle się czuję i nie zjem teraz. Wmawiać im, że to jest normalna dieta. Jedni połączą kropki i będą mieli chęci porozmawiać i wyciągnąć rękę po pomoc. Inni nie. 

A jak najlepiej pomóc osobie z zaburzeniami odżywiania?  

Każdy jest inny, dlatego nie wszystkim pomoże, to co chciałabym zaproponować. Myślę, że podstawą są chęci walki z tą chorobą. Psycholog. Terapia. Może rozmowa z kimś, kto wygrał z zaburzeniami odżywiania? Albo wspólne wsparcie z osobą, która też jest w takiej samej pozycji co my? 

Jak ci się udało pozbyć zaburzeń odżywiania?

Poznałam chłopaka. Przewrócił mój świat do góry nogami. Obsypując mnie szczerymi komplementami, przemawiając mi do rozsądku – w końcu inaczej na siebie spojrzałam. Zaczęłam podchodzić do mojego ciała z dystansem, zauważać, że jestem piękna. 

Dobrze czujesz się ze sobą teraz?

Nie mam najbardziej płaskiego brzucha, ale naprawdę go kocham. Moje uda są jakie są, ale szkoda mi czasu, żeby próbować je wyszczuplić. Moje nogi też nie mają takiej budowy, żeby była możliwa przerwa między udami. Nie wyglądam jak modelka, ale szczerze kocham siebie. Mam małe zwloty i upadki – ale w czasach, gdzie dziewczyny coraz bardziej siebie kochają, nie chcę być z tyłu i też chcę walczyć. Prowadzę kampanię ciałopozytywnościową – myślę, że podtrzymuje mnie w dużym stopniu. Większość ludzi, którzy mnie otaczają sprawiają, że czuję się ze sobą lepiej.  

Bez kampanii i komplementów najbliższych też bym sobie poradziła. Dlaczego? Bo dbam o swoje życie wewnętrzne i psychikę.

Tego Wam wszystkim życzymy! Otaczajcie się dobrymi ludźmi, dbajcie o swoją duszę i wybierajcie mądrze, co chcecie przeglądać w internecie! <3